Ale co to właściwie oznacza? Czym jest szacunek?
Szacunek a poprawność polityczna
Oczywiście, to stwierdzenie jest bardzo niepoprawne polityczne dziś, w dobie wszechupragnionej równości, tolerancji, inkluzywności, partnerstwa i unikania stresu. Strach przed kimś kojarzy się zwykle z przemocą i krzywdą fizyczną lub psychiczną. Boimy się, gdy ktoś może nam zadać cielesny ból, pobić nas czy okaleczyć; boimy się także znieważenia, wyśmiania, zawstydzenia czy upokorzenia.
Ale:
BOIMY SIĘ również sprawić zawód mamie.
BOIMY SIĘ, że wyrządzimy przykrość partnerowi.
BOIMY SIĘ, że nauczyciel będzie z nas niezadowolony.
BOIMY SIĘ, że szef nie zaakceptuje naszego zachowania w biurze.
Kontekst społeczny
W żadnej z tych sytuacji nie można mówić o strachu przed przemocą czy cierpieniem – boimy się wyłącznie społecznych konsekwencji naszego postępowania. I to właśnie za sprawą tego strachu naszym działaniem przestaje powodować wyłącznie bezpośrednia przyjemność czy opłacalność – robimy coś (lub z czegoś rezygnujemy) pomimo tego, że nie widzimy w tym natychmiastowej korzyści.
Szacunek wymaga lęku przed utratą
A jeśli nie ma w nas tego potencjalnego strachu wobec kogoś, to znaczy, że go nie szanujemy. Dzieje się tak wówczas, gdy jego akceptację wobec naszego zachowania uznajemy za rzecz oczywistą. Gdy wiemy, że bez względu na to, co zrobimy, nie spotkamy się z niezadowoleniem, dezaprobatą, złością czy gniewem – wyrażonymi w jasny, niepozostawiający wątpliwości sposób. Jeśli ktoś jest dla nas zawsze miły i akceptujący, to nie mamy potrzeby go szanować. Ale też taka akceptacja – uznawana za coś oczywistego – nic dla nas nie znaczy. Jak powiedział ks. Twardowski: w życiu musi być i dobrze, i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze.
Szacunek a emocjonalna świadomość i autentyczność
To wszystko brzmi dość banalnie. Dlaczego więc jest tak rzadkie w naszej relacji z psami? Ilu przewodników ma w sobie realną niezgodę na zachowania, które uważa za niepożądane? Nie mówię tu o irytacji, frustracji czy wywrzeszczanej bezradności, lecz o nieznoszącej sprzeciwu intencji: „absolutnie nie zgadzam się, żebyś <…tu wstawiamy dowolne…>, i jeśli nie przestaniesz, to pożałujesz”. Ja na poczekaniu potrafię wymienić trzech. Słownie: TRZECH. I żaden z nich nie musi sięgać do części „to pożałujesz”.
Na obozach treningowych bawimy się czasem w odgrywanie emocji: uczestnik ma opowiedzieć partnerowi zadaną z góry, tę samą historię, wyrażając na zmianę różne stany emocjonalne. Ma np. zdać relację ze swojego powrotu z pracy, emanując przy tym entuzjazmem; następnie kontynuuje, ale zmienia emocję na rozbawienie; potem na smutek. Tu wszystko idzie sprawnie i nawet introwertycy w miarę łatwo się rozkręcają. Ale potem przychodzi pora na gniew. I tutaj polega 90% mężczyzn i 100% kobiet. Sugeruje to, że normy i oczekiwania społeczne tłumią w nas tego rodzaju ekspresję. Zwł. w przypadku psów wielu z nas dało się przekonać, że pies, jako nasz równorzędny partner, nie może za naszą sprawą nigdy doświadczać psychicznego dyskomfortu.
CHCESZ DOWIEDZIEĆ SIĘ, JAK STAWIAĆ PSU GRANICE I NAUCZYĆ GO ZAKAZU?
Ten webinar nauczy Cię, czym jest presja i jak ma się do realnej komunikacji z Twoim psem. Dowiesz się z niego, jakie codzienne sytuacje są najważniejsze do nauki zakazu i jak wykorzystać je do poprawy Waszego porozumienia.
Przepis na skuteczny zakaz
Dlatego właśnie tak trudno nauczyć przeciętnego właściciela psa, by umiał mu czegoś zakazać. Zakaz to w jakichś 85% kwestia mentalna – emocji i intencji. Technika i siła fizyczna (zwł. ta jest przeceniana) to pozostałe 15% – jak użyć smyczy, kiedy odejść od psa, a kiedy nań najść, jakie narzędzie zastosować itp. Prawda jest jednak taka, że jeśli nasze emocje będą odpowiednie, ciało samo za nimi podąży, a spora większość psów zrozumie to również bez technicznej otoczki; jeśli zaś ich zabraknie, technika, choćby i najlepsza, na niewiele się zda.
No więc – czy Twój pies Cię szanuje?
PODOBNE ARTYKUŁY

