Masz w domu kilka psów i regularnie dochodzi między nimi do awantur? A może marzysz o kolejnym psie i boisz się, że Twoje czworonogi się nie zaakceptują? Jak sprawić, by w rodzinie z kilkoma psami panowała zgoda i harmonia? Zapraszamy do lektury.
On nie akceptuje innych psów…
„Amik szuka nowego domu stałego, ponieważ nie dogadał się z pierwszym psem właścicieli…”
„Figo szuka kochającego domu bez innych psów, ponieważ ich nie akceptuje…”
„Saba pilnie potrzebuje nowego domu tymczasowego, bo nie toleruje innych suk. Do psów przyjazna.”
Takie i podobne ogłoszenia adopcyjne w Internecie sprawiły, że postanowiłam napisać coś o relacjach psów w jednym domu. Sami mamy 4 samce owczarków belgijskich malinois, które żyją z nami pod jednym dachem. Maliniaki mają w sobie sporo wrodzonej agresji, jednak wizja, że zwierzęta pozostające pod moją opieką miałyby ze sobą walczyć, jest dla mnie tak abstrakcyjna, że nawet trudno mi ją sobie wyobrazić. Nie mieści mi się w głowie sytuacja, że musiałabym np. zrezygnować z kupna szczeniaka (bądź przygarnięcia dorosłego psa), ponieważ konflikty między psami uniemożliwiałyby normalne funkcjonowanie domu. Możemy w każdej chwili wprowadzić pod nasz dach dowolnego psa i obędzie się bez rozlewu krwi.
Zanim weźmiemy drugiego psa
Pierwszą i najważniejsza rzeczą, o jakiej należy myśleć przed powiększeniem stada, jest stopień, w jakim kontrolujemy psy dotychczasowe. Wiele osób pyta nas, czy powinni lub czy mogą nabyć kolejnego czworonoga, mimo że zgłosili się z problemami, jakie sprawia im pierwsze zwierzę. Niejednokrotnie liczą na to, że psie towarzystwo pomoże rezydentowi te problemy rozwiązać: że psiaki zajmą się sobą i będą dzięki temu bardziej zmęczone i spokojniejsze. Lub że obecność drugiego psa pomoże pierwszemu zaakceptować samotność. Albo, że szczeniaczek „rozrusza” starszego czworonożnego domownika. Zwykle prawda jest taka, że dwa psy to podwójny kłopot, i staramy się zachęcić ludzi do nauczenia pierwszego psa posłuszeństwa, zanim do domu zawita nowy lokator (szczególnie jeśli ma być to szczeniak).
Jeśli czujemy, że nie panujemy nad zachowaniem pierwszego psa, wprowadzając drugiego w dużej mierze zdajemy się na przypadek – ich relacja ułoży się albo nie. Lecz w naszym rozumieniu zdawanie się na losowy bieg wydarzeń jest kiepskim rozwiązaniem.
Pierwsze chwile w nowym domu
Przypadek wykluczamy już przy pierwszym spotkaniu naszych psów z młodziutkim przybyszem. Po pierwsze, dbamy o to, by wszystkie psy były spokojne. Nadmiernie podniecenie to zawsze ryzyko kłopotów. Wesoły, zadowolony czy przyjazny to niekoniecznie podekscytowany. Nie puszczamy też wszystkich psów „na hura” do mieszkania, by się ze sobą zapoznały. Nie chcemy, żeby pierwszą wspólną skojarzoną emocją była ekscytacja, bo ta często generuje problemy w komunikacji i zazwyczaj właśnie ona powoduje późniejsze poważniejsze kłopoty. Najpierw niech psy po prostu zapoznają się ze swoją obecnością – to może nastąpić na spacerze lub w domu, gdzie wnosimy szczeniaka na rękach.
Prawdopodobnie dla wielu jest to zaskakujące, ale nie pozwalamy psom od razu na zabawy ze sobą. To nie zabawa z drugim psem jest najważniejsza lekcją dla szczenięcia i to nie ona zagwarantuje nam dobre relacje psów w przyszłości. Wielu uważa inaczej, ufając, że jeśli młody pies bawi się przyjaźnie z innym czworonogiem, to zapobiegnie to w przyszłości ewentualnej agresji. Otóż, niestety, nieprawda…
Po pierwsze – przewodnik!
Najważniejszym skojarzeniem, jakie powinno się zrodzić w głowie nowego psa (dotychczasowego zresztą też) jest to, że najfajniej, najweselej i najciekawiej jest z człowiekiem, z przewodnikiem, nie zaś z drugim psem. Zwierzę w naturalny sposób będzie szukało towarzystwa innego zwierzęcia, natomiast więź psa i jego właściciela to zawsze efekt celowej pracy ze strony tego drugiego. Jeśli młody pies większość czasu będzie spędzał u boku psiego przyjaciela (bo przecież tak uroczo razem wyglądają!), to od niego będzie się uczył, jego naśladował, jego emocje przejmował, jego pokocha najmocniej.
Gdy człowiek w kontaktach z psami ograniczy się do podania miski, okazyjnego poklepania po grzbiecie, podania zabawek, zabrania na spacer, gdzie psy tylko się ze sobą szaleją – kłopoty gotowe. Kiedy pies podrośnie, trudno będzie uzyskać od nowego choćby podstawowe posłuszeństwo. Młodziak nauczy się „słuchać” swojego czworonożnego kumpla, zaś właściciel będzie mu się jawić jako całkiem sympatyczny, ale dość nieciekawy dodatek do wspólnego życia. Dlatego też dążymy do tego, żeby to przede wszystkim z nami nowy członek stada stworzył relację – czytelna komunikacja, wspólne zabawy, osobne spacery; poświęcamy młodemu psu swój czas i uwagę, a więc dwa najcenniejsze zasoby.
Nie przeszkadzaj innym w odpoczynku!
W domu szczeniak też nie może bawić się z pozostałymi psami tyle, ile chce, bo prawdopodobnie początkowo chciałby to robić cały czas. Nie chcemy, żeby młody pies zaczepiał starszaki legowisku i zakłócał im odpoczynek. Są psy, które świetnie radzą sobie z natrętami i czytelnie korygują ich zapędy (ale i w ich przypadku nie chcemy zdawać się tylko na drugiego psa – sami też chcemy mieć wpływ na szczeniaka, prawda?); ale są też takie, które zwyczajnie nie umieją powstrzymać zaczepek, a chcemy, by w naszym domu wszyscy lokatorzy czuli się komfortowo.
Zabawy kontrolowane
Oczywiście, gdy opadną emocje (i stres!) związane z nową sytuacją, psy mogą się ze sobą bawić. Ale nie zostawiamy ich w tym samopas i ingerujemy w zabawę, kiedy ekscytacja wchodził na wysokie poziomy. Po pierwsze dlatego, żeby młody piesek poznał taką opcję. Po drugie dlatego, że nie chcemy nauczyć psów zabawy w bieganie po mieszkaniu w dzikich wyścigach z lataniem po ścianach włącznie. A po trzecie, bardzo wysokie emocje często generują w przyszłości konflikty. Również u ludzi, np. u chłopców w wieku szkolnym (choć nie tylko) – cienka bywa granica miedzy świetną zabawą na wysokich obrotach, a prawdziwa bijatyką i sprzeczką.
Po to wszystko? Bo jeśli człowiek nie jest w stanie kontrolować emocji i zachowania psów podczas zabawy (np. przerwać jej w dowolnym momencie lub zakazać psom w ogóle w danej chwili), to najpewniej nie uda mu się to wtedy, gdy pojawi się konflikt i agresja.
Po co to wszystko?
A szczenięta szybko rosną. Szczeniak w kontaktach z dorosłym psem będzie raczej uległy, zaś dorosłe zwierzę zwykle traktuje malucha pobłażliwie. Ale potem nadchodzi okres dojrzewania – najpierw fizycznego, potem psychicznego – i sprawy nie wyglądają często już tak różowo, szczególnie u psów o twardszym charakterze. Z dzikich harców w zabawie rodzą się czasem dzikie walki, na które człowiek nijak wpłynąć nie może, bo nie nauczył psów zwracania uwagi na siebie, gdy te są razem.
Nauka skupienia na człowieku to jedno, prawidłowe emocje w zabawie drugie, ale równie ważne jest takie organizowanie psom życia i przestrzeni, by nie generować między nimi konfliktów. Po co rozdzielać walczące psy, skoro można tym walkom zapobiec?
Jedzenie i zabawki? Niedostępne
Nasze psy z oczywistych powodów nie mają w domu pełnych jedzenia misek, o które mogłyby się pokłócić, ale dla pewności nie zostawiamy im też misek pustych. Zabieramy je i chowamy po posiłku. Miska stojąca w określonym kącie mogłaby zachęcić psa do odpędzania innych od tego Bardzo Ważnego Miejsca. Od początku psy karmione są niedaleko od siebie, ale pod pełnym nadzorem, by żadne głupoty (typu odbieranie jedzenia słabszemu czy latanie od miski do miski) nie przyszły im do głowy. Zabawki również nie są dostępne dla psów. W ten sposób od początku ograniczamy do minimum potencjalne źródła rywalizacji. Na spacerach nie rzucamy im nigdy wspólnej zabawki (choć wiele psów potrafi się tak bawić), tak na wszelki wypadek. Każdy bawi się ze swoim przewodnikiem i swoją piłką.
Psy same w domu
Kiedy psy muszą zostać same w domu ze szczeniakiem, zawsze zostają osobno. Klatka, drugi pokój – da się to świetnie zorganizować. Nie wiemy, czy mogłoby dojść do konfliktu podczas naszej nieobecności, ale wolimy się o tym nie przekonywać. Kiedy psy są razem, to zawsze pod naszą kontrolą. I ta kontrola wystarcza, by natychmiast uciąć jednym słowem każdą sprzeczkę (bo oczywiście zdarza się, że jeden nadepnie drugiemu na odcisk i błysną zęby). Z takimi psami jak maliniaki nie byłoby to łatwe, gdyby nie takie prowadzenie, jak opisałam powyżej.
To nie psy powinny sobie „ustalać hierarchię”
To nie psy powinny ustalać sobie między sobą hierarchię czy relację, jak to się często słyszy. O relację powinien zadbać człowiek. W pierwszej kolejności o tę między sobą i każdym psem z osobna. Dopiero wtedy, gdy właściciel będzie dla psów najważniejszy, bezpiecznie można pozwolić psom na dogadywanie między sobą szczegółów ich domowego współżycia. Inaczej zostawiamy sprawy przypadkowi… i psy albo się dogadają, albo nie… A potem:
„Atos szuka domu, bo nie toleruje go drugi pies…”
PODOBNE ARTYKUŁY
