„Czekaj!”, czyli samokontrola na co dzień (i w sporcie)

Słów, na których mogłabym opierać swoje życie z psami, jest zaledwie kilka. Co prawda wszystkie znają ich najmniej dziesiątki, ale spokojnie moglibyśmy  funkcjonować obok siebie opierając komunikację na paru zwrotach. Cała reszta to emocje, gesty, energia, dotyk.

Jakie to słowa?

Po pierwsze – DOBRZE (zamiennie z SUPER, BRAWO, JASNE, DOSKONALE GWIAZDECZKO…itd.), czyli słowo pochwały. Mówi psu, że to, co robi, jest przeze mnie aprobowane i prowadzi do nagrody.

Po drugie – NIE. To słowo oznaczające zakaz. Ma natychmiast i bezwzględnie powstrzymać zwierzę przed zrobieniem czegoś.

Po trzecie – CHODŹ (lub mocniejsze TU), czyli przywołanie. To chyba nie wymaga wyjaśnienia.Usmiech

Ponieważ nie wyobrażam sobie życia z psem bez zabawy zabawką, to konieczne w naszym życiu są też słowa MOJE i CZIP, czyli hasła na wypuszczenie i złapanie łupu.

Wygodnie, jeśli pies umie jeszcze jakąś komendę unieruchamiającą w określonej pozycji, czyli np. USIĄDŹ czy POŁÓŻ. To praktyczne.

Co idzie za powyższym, konieczne jest też hasło zwolnienia z każdej z komend, czyli OK.

I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o fundamentalne minimum.

Lecz ostatnio zdałam sobie sprawę, że trudno mi sobie wyobrazić życie z psem bez hasła CZEKAJ. Jest ono dość niekonkretne (USIĄDŹ przykładowo oznacza bardzo konkretną czynność, zawsze tą samą – posadzenie zadka na podłożu) i rozlewające się na wiele kontekstów, mnóstwo sytuacji. Często w różnych momentach znaczy pozornie coś zupełnie innego. Gdybym miała najprościej określić, co oznacza, byłoby to chyba powstrzymanie się przez chwilę (przez psa) przed zrobieniem tego, co aktualnie robi lub chce zrobić. To nie byłoby jednak wyczerpujące wytłumaczenie, bo powstrzymanie się nie dotyczy tu jedynie fizycznej aktywności, ale również hamowania emocji. Najłatwiej będzie mi to wytłumaczyć na przykładach, gdy pies już komendę rozumie.

CZEKAJ – nie ruszaj się, zakrapiam ci uszy (wyjmuję kleszcza, obcinam pazur, wyjmuję rzep z sierści, przemywam skaleczenie).

CZEKAJ – nie ruszaj się, lekarz robi zastrzyk.

CZEKAJ – stój spokojnie, zakładam szelki, zapinam obrożę.

CZEKAJ – zatrzymaj się tam, gdzie stoisz (bo dzieli nas droga, a jedzie rowerzysta)

CZEKAJ – nie pchaj się do miski, póki nalewam wodę. Poza tym pierwszy pije inny pies.

CZEKAJ – zaplątałeś się w smycz, pomogę ci, nie szarp się.

CZEKAJ – nie otrzepuj się po wyjściu z wanny, póki nie położę na ciebie ręcznika.

CZEKAJ – nie wchodź do pokoju, najpierw wytrę ci łapy.

CZEKAJ – zostań jak stoisz, robię zdjęcie…

IMG_4716To przykłady z życia codziennego. Po haśle CZEKAJ nie wymagam, by pies przyjął jakąś określoną pozycję. Chcę, by przestał się ruszać (w takiej pozycji, w jakiej jest – stoi, siedzi czy leży) i generalnie, ma przez chwilę nie robić nic. Czyli nie może wąchać trawy (zatrzymanie w miejscu), gryźć mnie dla zabawy po rękach (zabiegi pielęgnacyjne), kręcić się (zastrzyk). Co za tym idzie, pies się musi uspokoić.

Zmiana zachowania to przecież też zmiana emocji. Mnóstwo przewodników zgłasza się z problemem, że nie są w stanie psa wyczesać czy ubrać go w szelki. Że nie sposób zapanować nad nim u weterynarza (obojętnie, czy pies lekarza się boi, czy go uwielbia). Bo pies kręci się, skacze, wyrywa, kładzie na grzbiet, łapie zębami (szelki, szczotkę), ucieka, kiedy chce. To zawsze świadczy o braku kontroli człowieka nad psem i również o braku kontroli psa nad sobą przy przewodniku. Jest masa psów nie nauczonych spokojnego zachowania przy swoim człowieku.

Tak, tego trzeba po prostu nauczyć od szczeniaka. Jak robimy to my, przykładowo, z szalonym szczeniakiem malinois…?

Z malutkim szczenięciem jest to po prostu kilkusekundowe unieruchomienie (w pozycji komfortowej dla psa), przytrzymanie dłońmi. Bardzo spokojne, bez słów. W przeróżnych sytuacjach, podczas codziennego obcowania z psem. Początkowo nie towarzyszy jeszcze temu komenda, ale zawsze, od pierwszego razu, na koniec pada hasło zwalniające. Pada ono tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy maluch jest spokojny, po czym ręce przestają ograniczać. Nigdy, ale to przenigdy, nie puszczamy szczeniaka, jeśli się wyrwa, walczy, próbuje gryźć. Bez słowa czekamy na sekundę spokoju i ona staje się przepustką do OK i „wolności”. Psy uczą się tego błyskawicznie. Im chętniej współpracujący pies, im bardziej naturalne jest dla niego poddanie się wskazówkom  ograniczeniom, tym łatwiej. Potem stopniowo czas w CZEKAJ jest coraz dłuższy, a utrudnienia (manewry przy psim ciele) większe. Być może to hasło pozwoli kiedyś zatamować krwotok psu, który niebezpiecznie się zranił?RSCN2782

Aby pies był w stanie się tego nauczyć, przewodnik musi być spokojny. Nie da się nauczyć spokoju psa samemu zachowując się nerwowo. Emocje udzielają się, a ludzie mają ogromną skłonność do przejmowania emocji pupilka. „Czekaj, czekaj, czekaj…!” – pokrzykuje spocony pan Marian, szamocząc się z wyrywającym z rąk kundelkiem. To się nie uda.

Hasła CZEKAJ uczymy też w spacerowym kontekście, fundując szczeniaczkowi początkowo kilkusekundowe (stopniowo dłuższe) chwile zatrzymania podczas marszu na smyczy. Smyczka lekko przytrzymuje (nie stałym napięciem), pomaga też dłoń, blokując delikatnie malucha przy nodze. I znów, ruch, czyli dalszy marsz, rozpoczyna się tylko po haśle OK. Po co? Bo chcę, by pies potrafił nic nie robić – szczególnie pies z przyrodzonym motorem w tyłku, jak malinois. To sprawa indywidualna, ale ja oszalałbym, gdyby podczas każdej pauzy w spacerze pies kręciłby się wkoło mnie na smyczy, piszczał, rwał się, kopał dołki, tarzał się itd. Mogłabym oczywiście dać komendę (np. POŁÓŻ), ale to nie nauczy psa nic nie robić. Nic nie robić fizycznie i nic nie robić w głowie. Dla psychicznej higieny pies powinien tą umiejętność opanować. Szczególnie pies reaktywny, z natury łatwo pobudzający się i aktywny.

Z takiego zatrzymania na smycz tuż przy człowieku łatwo przejść do zatrzymania metr, kilka metrów i dalej od przewodnika. Hasło CZEKAJ pies fajnie generalizuje.

CZEKAJ używam również w sytuacjach, kiedy mogę i chcę pozwolić psu na zrobienie czegoś przyjemnego – przepustką do atrakcji będzie chwilowe powstrzymanie się od realizacji chęci. Przykładowo – pies chce: ruszyć do zabawy z kolegą, wskoczyć do jeziora, wyjść przez drzwi wyjściowe na spacer, przywitać się z nadchodzącym członkiem rodziny, zacząć jeść posiłek z miski. Oczywiście, że nie musi w sumie na to czekać. Ale jeśli na hasło powstrzyma swoje chęci przez kilka sekund, to ćwiczy się w niezwykle cennej umiejętności – kontrolowania się. Tak, to przecież nic innego, jak ćwiczenia ze słynnej samokontroli. Nie wiem, czy brak umiejętność panowania nad emocjami (i wynikająca z tego frustracja w obliczu ograniczenia) nie jest najczęstszym problemem psów i ich właścicieli. Naprawdę warto pracować nad tym na każdym kroku, niejako mimochodem, bo przydać się to może w poważniejszych sytuacjach. Psa, który nigdy nie był uczony powstrzymywania się przed realizacją przyjemności, trudno będzie nakłonić do spokoju w sytuacji wielkiej ekscytacji. Przykładem mogą być zachowania agresywne. Zwierzę, kierowane popędem obrończym, nie będzie w stanie trzymać emocji na wodzy, jeśli nie przećwiczy tego w łatwiejszych kontekstach.DSCN0027

To, co napisane wyżej, dotyczy koniecznej dla mnie samokontroli na co dzień. A co ze sportem?

Hasło CZEKAJ, jeśli pies zna je z codzienności, może bardzo pomóc w niektórych ćwiczeniach. Z naszymi psami nigdy nie musieliśmy ćwiczyć osobno czekania psa na nagrodę (popularna samokontrola) , bo wystarczyło poprosić psa, by CZEKAŁ. W sporcie dodajemy jeszcze do tej komendy napięcie (inny sposób wypowiadania komendy, inne emocje) , by pies „spiął” się nieco w oczekiwaniu na hasło dostępności nagrody. Podczas tego czekania pies nie powinien tracić chęci, odwracać głowy od smakołyka/piłki. Jego motywacja i popęd mają rosnąć, buzować jak gaz we wstrząśniętej butelce…aż do zwolnienia korka. Jeśli pies wie, że ma zamierać na hasło czekając na przyjemność, to łatwo wykorzystać to podczas nauki pozycji w marszu czy spokojnego trzymania aportu w pysku. CZEKAJ bardzo pomoże też tym, którzy borykają się ze spokojnym wejściem psa na ślad sportowy.

 

Maja Dobrzyńska