„On się musi otrzaskać z zawodami”, czyli o nabywaniu doświadczenia przez psa

W różnych rozmowach na temat psów znajdujących się u progu kariery IPO-wskiej często słyszę, że dane zwierzę musi nabrać doświadczenia. Gdy podrążyć temat i dopytać, o jakie doświadczenie chodzi, okazuje się, że w największej cenie jest doświadczenie startowe. „To jego pierwszy (drugi/trzeci) start, musi się otrzaskać z zawodami” – słyszę wówczas. Pies miałby więc funkcjonować tak jak ludzki sportowiec, od którego w pierwszym sezonie nie należy oczekiwać zbyt wiele, gdyż musi okrzepnąć, zapłacić niezbędne nieraz frycowe, by dopiero później, po zaprawieniu się w bojach na określonym poziomie, móc stanąć do równej walki z tymi, co ten etap mają już za sobą. Brzmi sensownie? Niestety, to kompletna bzdura. 10941416_495730330579225_262789203222435252_n

 

Skoro to właśnie doświadczenie zdobywane przez psa na zawodach, a nie żadne inne, jest tak pożądane, to należy rozumieć, że jest to takie doświadczenie, jakiego nie dadzą mu treningi. Zobaczmy więc, czym różnią się zawody od treningów. Dla porządku możemy podzielić te różnice na dwie grupy. Pierwszą z nich możemy nazwać ogólnie różnicami sytuacyjnymi. Zaliczać się tu będą: nowe miejsce ćwiczeń (zwłaszcza boisko i jego układ), duża liczba psów i ludzi, odgłosy z trybun, pies do pary, określony układ ćwiczeń (w tym np. wejście na płytę w parze i meldunek u sędziego), obcy i inaczej poruszający się pozorant itp. oraz stres przewodnika i mogące się z nim wiązać inne jego zachowanie. Drugą grupę różnic możemy nazwać różnicami motywacyjnymi i należą do niej brak nagrody, brak korekty i brak pomocy przy problemie.

 

Teraz z kolei przypomnijmy sobie, jak się uczą psy. Gdyby ich uczenie się ograniczało się, tak jak w przypadku ludzkiego atlety (oczywiście w dużym uproszczeniu), do habituacji, a więc przyzwyczajania, to faktycznie wystarczyłoby odpowiednio często stawiać psa w nowych sytuacjach, żeby mógł do nich przywyknąć i po czasie nie robiły na nim wrażenia, stając się czymś normalnym. Czynniki nazwane przeze mnie wyżej różnicami motywacyjnymi można by wówczas całkowicie pominąć. Niestety, w uczeniu się psów dużo większą rolę odgrywa asocjacja, a więc kojarzenie zachowania oraz czynników sytuacyjnych z korzyścią bądź stratą. Tak więc w miarę startów pies zaczyna kojarzyć czynniki sytuacyjne z czynnikami motywacyjnymi, a więc uczy się, że w nowym miejscu (zwł. na boisku o określonym układzie), przy dużej ilości psów, odgłosach z trybun, psie do pary, określonym układzie ćwiczeń (w tym przy wejściu na płytę w parze i meldunku u sędziego), obcym i inaczej poruszającym się pozorancie itp. oraz przy stresie przewodnika i ew. innym jego zachowaniu nie ma nagrody za dobre wykonywanie ćwiczenia, nie ma korekty za błąd ani nie ma pomocy w problemie. Zobaczmy to na przykładach.

 

RSCN0910

Wyobraźmy sobie, że pies zgubił się na załamaniu i kołuje, próbując odszukać ścieżkę śladu. „Super” – powie zwolennik nabywania doświadczenia przez psa – „Niech uczy się rozwiązywać problemy, przecież każdy deptacz kładzie ślad nieco inaczej”. Wcale nie tak super. Możliwe scenariusze są następujące. W wariancie optymistycznym pies odnajduje kolejną prostą, reszta śladu jest łatwa (łatwe podłoże, korzystne warunki wietrzne), więc zwierzę – o ile poza tym było dobrze uczone i lubi węszyć – nagradza się po prostu dalszym tropieniem. Pozostałe warianty już tak optymistyczne nie są. Pies może wprawdzie wyjść z problemu, ale dalsza część śladu może być trudna lub stworzyć mu kolejny problem. Wówczas pies nie otrzymuje żadnej nagrody za swoje starania, a wręcz przeciwnie – przekonuje się, że trudności narastają. Może też być tak, że pies nie rozwiąże pierwotnego problemu i po prostu zaniecha dalszej pracy. Teraz wszystko to może on skojarzyć z konkretnymi okolicznościami zawodów i doświadczenie, jakie zbierze, będzie następujące: w nowym miejscu, w obecności kilku osób podczas pracy, na obcym śladzie, na długiej lince, przy długim braku nagród, przy stresie przewodnika itp. napotkany problem oznacza nieuchronne kłopoty.

 

Wyobraźmy sobie dalej, że na posłuszeństwie psa czeka trudne wybieganie naprzód: stadion z bieżnią, brak bramki, kryjówka w polu widzenia psa i duża ilość kolorowych plakatów za linią końcową. „Super” – powie zwolennik nabywania przez psa doświadczenia – „Tak bywa na zawodach, niech się otrzaskuje”. Możliwe scenariusze są takie. W wariancie optymistycznym pies nie ma problemów i pewnie się wysyła, jednak wskutek zawarowania nie dostaje RSCN3470nagrody. Pozostałe warianty są gorsze. Pies może mieć problem z obraniem kierunku, ale ostatecznie go odnaleźć, a mimo tego nie dostaje nagrody za wyjście z trudności, gdyż zostaje zawarowany. Pies może wreszcie zupełnie się pogubić, nie otrzymując przy tym żadnej pomocy. Wszystko to może on teraz skojarzyć z konkretnymi okolicznościami zawodów i doświadczenie, jakie zbierze, będzie następujące: na obcym boisku, po długiej pracy bez nagrody, stresie przewodnika i ew. trudnych warunkach do wybiegania naprzód (brak bramki, plakaty itd.) wysyłanie oznacza w najlepszym razie brak nagrody, a w najgorszym – kłopoty.

 

Wyobraźmy sobie wreszcie, że na obronie mamy pozoranta, który rusza się zupełnie inaczej niż nasz pozorant treningowy. „Super” – powie zwolennik nabywania przez psa doświadczenie – „Każdy pozorant pracuje inaczej, pies musi się tego nauczyć”. Oczywiście i tu bardzo możliwy jest wariant optymistyczny, czyli pies zakłada dobre chwyty; niestety, nie dostaje za to nagrody, a jedynie presję, jaka wiąże się z dalszą walką z pozorantem i z posłuszeństwem. Gorzej, jeśli pies napotka problem, czyli nie będzie pewny wejścia lub założy niepełny chwyt, bo nikt nie pomoże mu z tej trudności wybrnąć i go za to nie nagrodzi. Wszystko to może on teraz skojarzyć z konkretnymi okolicznościami zawodów i doświadczenie, jakie zbierze, będzie następujące: długa praca w schemacie i obcy, inaczej ruszający się pozorant zapowiadają w najlepszym razie brak nagrody, a w gorszym – nieuchronny dyskomfort.

1233444_384302095033961_1307608408_n

 

Widać więc, że doświadczenie nabywane przez psa na zawodach jest wyłącznie negatywne. Pies w najlepszym razie uczy się, że okoliczności towarzyszące startowi oznaczają brak nagrody za wysiłek oraz brak korekty za brak wysiłku, w najgorszym zaś, że warunki startu zapowiadają problemy, z których ani przewodnik, ani pozorant nie pomogą mu wyjść. Nie widzę ani jednej pozytywnej rzeczy, której mógłby nauczyć się pies podczas występów. Cenne doświadczenie zbiera, i owszem, jego przewodnik, który zarazem lepiej poznaje swojego psa i przyzwyczaja się do stresu, ale to już zupełnie inny temat. Co się natomiast tyczy psa, to oczywiście powinien on poznać wszystkie okoliczności towarzyszące zawodom i przerobić jak najwięcej problemów, jakie może tam napotkać, ale w warunkach kontrolowanych, a więc na treningu, gdy przewodnik ma możliwość wywołać błąd i problem u psa, a następnie pomóc mu z niego wyjść i go nagrodzić. Tylko w taki sposób pies nabiera niezbędnego doświadczenia startowego, a więc odbiera naukę, że w każdych okolicznościach rozproszenia, długi brak nagrody lub problem są zapowiedzią, że za chwilę będzie łatwiej i przyjemniej. Z tym ostatnim zagadnieniem wiąże się jeszcze jedna rzecz, jaką często obserwuję u zawodników trenujących IPO, a mianowicie parcie na to, żeby treningi jak najładniej wyglądały. Dotyczy to zwłaszcza obrony, gdzie za gorsze chwyty robi się często wyrzuty pozorantowi. Tymczasem błędy w treningu nie tylko nie są niczym złym, ale – jak wynika z tego, co napisałem wyżej – o ile są wywołane w sposób przemyślany, stanowią konieczny warunek późniejszego sukcesu podczas startu. Jak ładnie ujął to Marko Koskensalo, „Jest wielu szkoleniowców, którzy uczynią was szczęśliwymi na treningu, ale bardzo niewielu, którzy uczynią was szczęśliwymi na zawodach”.

 

Z powyższych powodów wszyscy czołowi zawodnicy IPO od samego początku kariery danego psa starają się startować jak najmniej. W danym sezonie wybierają sobie imprezy, które są dla nich najważniejsze, i tylko na nich się skupiają. Pozostali po jednym, góra dwóch sezonach przerzucają się na inny frazes: „on już dobrze wie, kiedy jest na zawodach”.

 

 

Patryk Krajewski