Dzień z życia psa sportowego

Artykuł ten napisałem jakieś 2 lata temu. Od tego czasu sporo się zmieniło: 2-pokojowe mieszkanie w blokach zastąpiło inne 2-pokojowe mieszkanie w blokach; dziarskiego staruszka-mieszańca, Dantego, który został z moją mamą, zastąpił w roli współlokatora jeszcze bardziej dziarski mieszaniec, Soccer, pies mojej życiowej towarzyszki; pewne przywileje Aiax zyskał, inne stracił. Jednakże w kwestii relacji pomiędzy mną a Aiaxem nie zmieniło się nic, tak więc co do życia psiego sportowca „po godzinach” artykuł wciąż pozostaje aktualny. Zapraszam do lektury.

Aiax poza placem, czyli pies sportowy na co dzieńDSCN0013

W różnych środowiskach związanych w jakiś sposób z kynologią często dają się słyszeć głosy, jaki to nędzny żywot wiodą psy sportowe. Z toczonych tu i ówdzie dyskusji wyłania się obraz biednego zwierzątka, dla którego – w imię wybujałych ambicji właściciela chcącego „zrobić z nim wynik” – świat sprowadza się do placu treningowego, gdzie odbywa się nie zawsze wyłącznie pozytywna musztra, oraz kojca, do którego raz dziennie wrzucane jest jedzenie. Nierzadko daje się nawet słyszeć wypowiedzi w stylu: „bardzo podoba mi się IPO i chętnie wziąłbym się ze swoim następnym psem za treningi, ale po prostu nie mogę mu tego zrobić. Nie skażę go na bezustanne szkolenie i ciągłą izolację!”. Tych, którzy chcą przekonać się, ile prawdy zawierają tego rodzaju wyobrażenia, zapraszam do lektury poniższego tekstu, w którym opiszę, jak wygląda codzienne życie z psem przygotowywanym do startów w zawodach IPO 3.

Aiax

Aiax to owczarek belgijski malinois, który żyje ze mną oraz wielkim mieszańcem imieniem Dante w dwupokojowym mieszkaniu w bloku. Jak widać, pies sportowy wcale nie musi mieszkać w kojcu i jakkolwiek rozsądnie stosowany wariant kojcowy nie jest dla psa niczym złym, a wręcz przeciwnie, ma w stosunku do wariantu domowego wiele zalet (o wadach i zaletach trybu kojcowego i domowego powiem innym razem), to już dawno do lamusa odeszła teoria, wedle której pies mający z powodzeniem startować w zawodach musi żyć w izolacji, by całą swoją energię ukierunkowywał na właściciela i pracę z nim. Nie jest również problemem, by dwa duże psy mieszkały ze sobą na 45 metrach kwadratowych. Między Aiaxem i Dantem (który jest dość mocno dominującym samcem w stosunku do psów) nigdy nie było żadnej poważniejszej spinki. Dante szybko wyznaczył granice nachalnemu szczeniakowi, a każda przesadna akcja bądź reakcja z którejkolwiek ze stron skutkowała moją natychmiastową interwencją. Obecne stosunki pomiędzy swoimi psami określiłbym jako neutralne – Dante jest psem, by tak rzec, dość autystycznym i bardzo to sobie ceni, toteż jedynie z rzadka przyjmuje Aiaxowe zaproszenia do zabawy. Zwierzątka jedzą razem z misek ustawionych tuż obok siebie, w podobny sposób obrabiają również surowe cielęce kości.

W domuaiax-blaga1

Jeśli ktoś zdążył oburzyć się, że dwa duże psy mieszkają w niewielkim, dwupokojowym mieszkanku w bloku, to śpieszę wyjaśnić, że mieszkanie jest miejscem służącym jedynie do wypoczynku i szeroko rozumianego relaksu. Psy w domu mają niemal całkowitą swobodę i wolny wstęp do wszystkich pomieszczeń poza kuchnią, gdzie ich obecność byłaby po prostu niewygodna. W moim pokoju dostępne są dwa psie legowiska, z których zwierzątka korzystają – wedle uznania – naprzemiennie, żadne z nich nie jest przypisane na wyłączność do konkretnego psa. Legowiska to w ogóle rzecz umowna, bo w cieplejsze dni (i noce) psiaki na miejsce spania wybierają kafelki, gdy zaś najdzie je ochota, by zafundować kościom odrobinę komfortu, wylegują się na kanapie czy fotelach.

Skoro już o spaniu mowa – tak, nie ukrywajmy już tego dłużej: Aiax może spać ze mną w łóżku. Z możliwości tej korzysta wtedy, gdy jest mu wygodnie, co zazwyczaj oznacza odpowiednio niską temperaturę. A że jestem z natury zimnolubny i okna w moim pokoju są pootwierane na oścież przez cały rok, nawet w letni czas nad ranem Aiax nie przepuści okazji, żeby się we mnie wtulić, zimą zaś tylko czeka, aż wreszcie położę się do łóżka. Układa się wówczas na poduszce, wtulony w moją twarz, gdy zaś przewracam się na drugi bok, natychmiast zmienia pozycję, by pozostać po tej stronie, od której jest człowiek. Oczywiście, na jedno słowo Aiax bez protestów opuszcza łóżko.DSCN2032

Czas spędzany w domu wypełniają również zabawy, zarówno te spokojniejsze jak i te bardziej dynamiczne. Mniej więcej od 16-18 miesiąca życia Aiax zaczął robić się wielkim pieszczochem (proces ten cały czas postępuje) i żadnemu z domowników nie przepuści okazji, by się pogłaskać i poprzytulać, o co potrafi czynnie, wytrwale i skutecznie zabiegać. Do standardowych zabiegów należą wciskanie się w nogi, kładzenie pyska na kolanach i robienie diabelsko-niewinnych oczu. I znowu: zabawy takie odbywają się za obustronnym przyzwoleniem; na jedno słowo Aiax musi powstrzymać właściwą maliniakom nachalność. Do mniej leniwych zabaw zaliczają się oczywiście psio-ludzkie zapasy, których widok niejednego mógłby przerazić, a jeszcze więcej osób – zgorszyć: pełno w nich warkotu i szczerzenia zębów, a Aiaxowi wolno tu naprawdę wiele – może mnie gryźć, tarmosić, skakać po mnie czy wodzić za rękę po całym pokoju, a ja, choć próbuję się „odgryzać”, zwykle pokazuję, jaki to bezradny jestem przy Wielkim, Silnym i Potężnym Diable. Oczywiście siła chwytu, intensywność oraz „powaga” Aiaxa w tej zabawie są cały czas kontrolowane, przez co pozorna rozpusta jest tak naprawdę utwierdzeniem panujących między nami relacji.

Spacery

Spacery to kolejna okazja do luzu i relaksu. Jeżeli akurat nie pływamy, nie biegamy, nie maszerujemy z oponą czy nie bawimy się piłką lub frisbee, Aiax zachowuje się bardzo spokojnie, wręcz flegmatycznie i wielu ludzi nie było w stanie uwierzyć, że to ten sam pies, którego widzieli na placu szkoleniowym. Mam to szczęście, że Aiax jest idealnym sangwinikiem, z doskonale wyważonymi progami pobudzania i wyciszania, a w dodatku od samego początku bardzo spacdużą wagę przykładałem do tego, by nie ekscytowały go niepotrzebnie bodźce, w jakie obfituje środowisko miejskie, a więc piszczące dzieci, młodzież grająca w piłkę, przejeżdżające samochody i motory, koty czy jazgoczące psy. Co się tyczy tego ostatniego, to Aiax całkowicie obojętnie traktuje inne czworo- i dwunogi i dokładnie tego samego oczekuję od drugiej strony. Żaden pies nie ma prawa podbiec do idących na smyczy bądź w przy nodze Aiaxa i Dantego, co egzekwuję środkami adekwatnymi do sytuacji, skoro bowiem to ja pokazałem swoim psom świat jako miejsce, gdzie należy i korzystnie dla nich samych jest zachowywać spokojny, zrównoważony stan umysłu, to moim zadaniem jako przewodnika jest również dbać o to, by nic tego stanu nic nie mąciło. Aiax nie bawi się z innymi psami, a wyjątkiem (obok, rzecz jasna, Dantego) jest tu Soccer mojej Mai, z którym tworzy coś, co za jakiś czas być może będzie można nazwać stadem. Czasem również Aiax pomaga mi w pracy z psami wykazującymi zaburzenia lękowe lub pozornie agresywne oraz ze szczeniakami z grup psiego przedszkola – z racji na swoje doskonałe zrównoważenie i niezwykłą czytelność znakomicie sprawdza się w tej roli. Na spacerach Aiax przeważnie chodzi na luźnej smyczy. Oczywiście wie, na czym polega spokojne i baczne podążanie tuż za mną (przydatne w miejscach, nazwijmy to, bardziej publicznych, jak np. rynek), ale z umiejętności tej korzystam dość rzadko, by nie stwarzać psu niepotrzebnych obciążeń.

Treningi

Trenujemy codziennie (czasem nawet dwa razy), choć od czasu do czasu wypada oczywiście dzień na odpoczynek. Najczęściej ćwiczymy ślad i posłuszeństwo – to pierwsze, gdyż wymaga od psa najwięcej rutyny, to drugie, gdyż zbyt długie przerwy powodują u Aiaxa nadmierne nakręcenie, a to z kolei skutkuje drobnymi acz upierdliwymi niedokładnościami, przez co ja nakładam nań dodatkową presję, co jeszcze bardziej go nakręca itd. Skoro już o presji mowa, to muszę w tym miejscu powiedzieć, że Aiax jest zwierzątkiem o olbrzymim przymusie pracy; trening nie jest dlań po prostu zabawą – każdy traktuje niezwykle serio, w każde ćwiczenie wkłada maksimum zaangażowania. Na takiego psa przewodnik nie musi i nie może nakładać zbyt wiele presji od siebie Do tego dochodzą jeszcze oczywiście treningi obrony, gdzie poziom emocji jest najwyższy, a przy tym pojawia się element rywalizacji (a nieraz walki na serio) z pozorantem. Wszystko to sprawia, że regularne treningi IPO są dla psa olbrzymim obciążeniem.

Trening tropienia sportowego

Właśnie te treningowe obciążenia są powodem, dla którego tak dużą wagę przywiązuję do tego, by w każdej pozatreningowej sytuacji Aiax był rozluźniony. Sportowcom zarzuca się często, że w maksymalnym stopniu „nakręcają” swoje psy i wymagają od nich pracy na najwyższych obrotach, tymczasem mało kto wie, że każdy sportowiec godny tego miana taką samą wagę przykłada do wyciszania swojego psa i nauki relaksu tak, by ten na co dzień jak najlepiej się czuł. Jest rzeczą więcej niż oczywistą, że aby zachować równowagę i higienę, umysł nie może cały czas znajdować się w stanie wysokiej ekscytacji. Praca na pełnym zaangażowaniu to ledwie 10, 15, 30, góra 60 minut w ciągu doby. Reszta wygląda tak, jak opisałem w poprzednich punktach.

Podsumowanie

W artykule tym chciałem pokazać, jak wygląda życie psa sportowego. Że, po pierwsze, zwierzak przygotowywany do startów w wysokiej nawet rangi zawodach nie jest poza granice przyzwoitości eksploatowaną maszyną, która – skoro tylko skończy się trening – skacze po kojcu, dyszy, wybałusza oczy i zieje kortyzolem; i że przede wszystkim pies sportowy jest prawdziwym partnerem, kompanem i towarzyszem, przyjacielem niejednokrotnie pełniącym w naszym życiu rolę niemal tak ważną, jaką my pełnimy dla niego, a nie narzędziem do zaspokajania własnych snów o potędze. Za konkluzję tego artykułu niech posłużą słowa Pierre’a Wahlstroma, znakomitego szwedzkiego zawodnika, pozoranta i sędziego, który – zapytany o to, czym kieruje się przy wyborze szczeniaka do sportu – powiedział: „najważniejsze jest to, żeby szczeniak zdobył moje serce i żebym go polubił już od pierwszego kontaktu. Nie da się osiągnąć dobrych wyników, pracując z psem, którego się zwyczajnie nie lubi”. 

Patryk Krajewski